Dom projekt
poniedziałek, 7. Listopad 2011
Przez rok pracowałam w gazecie „dom projekt” i powiem szczerze, że nie był to dla mnie sprzyjający czasokres. Redakcja niekoniecznie mi odpowiadała. Całe to towarzystwo, które z pewnością myślało, że już tyle czasu pracuję w tej redakcji, że może mną pomiatać w jaki sposób się podoba. Jednak takie były fakty tej redakcji. Szefostwo też niespecjalnie darzyło mnie zaufaniem. Otrzymywałam same proste zadania i w żadnym razie nie umiałam się tam wykazać, czy też pokazać wszystkim innym, że umiem dużo więcej niż im się wydaje. Brali mnie po prostu za zwykłą, młodą dziewczynę tuż po studiach. Nigdy w gazecie „dom projekt” nie powiodło mi się napisać tematu do działu o wnętrzach.
Żeby napisać tam artykuł należało się bardzo dobrze wykazać. A bardzo dobrze zaprezentować znaczyło robienie kawy i sprzątanie po innych przez dwa lata. Może i jest tośmieszne, ale nie do końca. Ja dostawałam faktycznie tylko newsy do napisania, które w żaden sposób nie mówią o tym, czy potrafisz pisać czy nie, czy jesteś świetnym dziennikarzem. Nie stanowiły praktycznie o niczym. Aż do czasu, kiedy rzuciłam w tej redakcji wypowiedzenie. Wspominam miny wszystkich pracowników, którzy usłyszawszy się o tym próbowali mnie namówić, że praca wręcz nie jest taka zła na jaką wygląda z perspektywy pierwszego roku. Rozumiałam o co chodzi, nie dałam się zaagitować. Rozchodziło o to, że gdy ja się zwolnię ktoś z nichprzez jakiś okres czasu do momentu nie znajdzie się zastępca za mnie, będzie musiał prowadzić kolumnę z newsami, parzyć kawę i przejąć wszystkie jak najmniej dziennikarskie zadania, które ja pełniłam w reakcji „Ładny dom” od niespełna roku. Ale dziś mówię im do zobaczenia i nie zamierzam tam wracać.