Projekty domów drewnianych
piątek, 4. Listopad 2011
Zajęcie zawodowe jako projektant domów zaczęłam bardzo dawno temu. Od zawsze reasumując pasjonowały mnie takie rzeczy. Nie było raczej takiego momentu gdy nie chciałabym czegoś urządzać, projektować, rysować, przestawiać. Pamiętam też dokładnie konkurs, w którym wzięłam udział i mogłam osiągać swoje plany. Rozchodziło się o projekty domów drewnianych. Należało przygotować go z niespotykaną precyzją i pracowitością. Nie wahałam się ani chwili, bo zdawałam sobie sprawę, że może to być zwieńczenie moich oczekiwań a wręcz strzałka w kierunku ich spełnienia. Nagrodą bowiem było stypendium dwuletnie do Włoch, gdzie pod kierunkiem sławnych włoskich architektów uczyłabym się prawdziwej sztuki i architektury.
I traf chciał, że zrobiłam te nieszczęsne projekty domów jednorodzinnych i wysłałam je na konkurs. Zdradzę szczerze, że mało kto na mnie stawiał. Rodzice zamiast mnie podtrzymywana duchu mówili mi, że rzucam się z motyką na słońce a znajomi podpowiadali, że jest to konkurs o skali światowej tak więc moje szanse są liche. Aż tu niespodziewanie nastąpił dzień rezultatów. Konkurs miał na celu wyłonić dwanaście najlepszych projektów domów. Na galę rozdania zaproszono mnie na piśmie, ale faktycznie nie było słowa w tym piśmie, że jestem laureatem. Była tylko data, miejsce i prośba o stawienie się na miejscu, bo po rozdaniu można porozmawiać z wybitnymi architektami i oglądnąć specjalistyczną wystawę przyszykowaną na tą okazję. Postanowiłam, że nic nie stracę jeśli tam pojadę, ale sądziłam, że moje notowania są nikłe. Gdy ogłaszali wyniki miałam podwyższone tętno. Wymienili mnie na siódmej pozycji i czułam, że serce utknęło mi w gardle.